Opowieść fikcyjna. Narratorka jest postacią wymyśloną, opisane osiedle też.
Jestem radną osiedla od dwóch kadencji, a na tym samym podwórku mieszkam od dziecka. Kiedy w zeszłym roku głosowaliśmy nad siłownią na świeżym powietrzu, ktoś z sali zapytał, po co nam to, skoro „kiedyś wystarczał trzepak”. Postanowiłam to sprawdzić. Rozpisałam, jak wyglądało nasze podwórko trzydzieści lat temu i jak wygląda dziś.
Trzepak
Kiedyś. Stalowa rura na dwóch słupkach, do trzepania dywanów w sobotę rano. Po południu zamieniała się w drążek, przyrząd do fikołków i ławkę. Nikt jej nie projektował do ćwiczeń, ale wszyscy na niej ćwiczyli.
Dziś. Zamiast jednej rury mamy cały zestaw: drążki na różnych wysokościach, poręcze i drabinkę. Przeglądając wpis firmy wyposażającej siłownie zewnętrzne, zrozumiałam, że dzisiejszy „trzepak” ma atesty, dobrane rozstawy i opis, do jakich ćwiczeń służy.
Ławka pod blokiem
Kiedyś. Drewniana, malowana co kilka lat na zielono. Siedzieli na niej starsi sąsiedzi i pilnowali, kto o której wraca.
Dziś. Obok ławek stoją urządzenia, z których korzystają właśnie seniorzy: rowerek, orbitrek, twister. Ciekawe porównanie typów sprzętu znalazłam pod hasłem siłownie zewnętrzne. Najbardziej przekonało mnie to, że większość urządzeń da się używać bez przebierania się w strój sportowy.
Boisko z bramkami z cegieł
Kiedyś. Dwie cegły jako słupki, piłka z bazaru i mecz do zmroku. Kolana zdarte o asfalt były normalnym elementem dzieciństwa.
Dziś. Młodzież z naszego osiedla chciała miejsca do kalisteniki. Okazało się, że to osobny rodzaj placu, z wysokimi drążkami i poręczami do pompek. Pomogły mi zestawienia pod hasłami street workout park oraz park do ćwiczeń ulicznych, gdzie widać, jak takie miejsca wyglądają w innych miastach.
Kto to wszystko zrobił
Kiedyś. Trzepak spawał pan z warsztatu na rogu, a ławki robiła spółdzielnia. Nikt nie pytał o normy.
Dziś. Przed głosowaniem przygotowałam dla rady krótką listę źródeł o producentach. Znalazły się na niej opis producenta nowoczesnych siłowni plenerowych, zestawienie producentów siłowni zewnętrznych i katalog firm z tej branży. Radni lubią mieć coś na papierze, a te strony dobrze się drukują.
Skąd mieszkańcy wiedzą, co wybrać
Kiedyś. Wiedziało się od sąsiada albo z tablicy ogłoszeń w klatce schodowej.
Dziś. Też trochę z ogłoszeń, tylko w internecie. Sąsiadka z trzeciego piętra przyniosła na zebranie wydruk ogłoszenia o siłowniach zewnętrznych, a jej wnuk pokazał mi ofertę sprzętu do siłowni plenerowej z Bydgoszczy. Trzecią kartkę, z opisem producenta urządzeń plenerowych, dorzucił przewodniczący zarządu.
Co się nie zmieniło
Podwórko nadal jest miejscem, gdzie ludzie się spotykają. Kiedyś przy trzepaku, dziś przy drążkach. Na naszym osiedlu najwięcej osób ćwiczy wieczorem, między 18 a 20. Starsi rano, młodzież po szkole, a w weekendy całe rodziny.
Głosowanie wygrało przewagą czterech głosów. Pan, który pytał o trzepak, przychodzi teraz na rowerek trzy razy w tygodniu.